Berdychowski Volkswagen - Nowy T-Roc
Strona główna / Aktualności / Majątek w koronach drzew

Majątek w koronach drzew

W koronach drzew, ale także w trawniku i w krzakach leży żywa gotówka. Szukaliście kiedyś? W Nowym Jorku, i nie tylko, poszukali. Wyliczyli, że każdy dolar przeznaczony na pielęgnację przyulicznego drzewa przynosi miastu 5,6 dolara korzyści. Niezły zysk! Skąd zatem te pieniądze i jak je wydać?

Otóż okazuje się, że każdy element środowiska naturalnego w naszym otoczeniu, zupełnie za darmo, przynosi nam szereg korzyści. Gdy dodatkowo ponosimy nakłady, żeby utrzymać go w dobrej kondycji (tak jak nowojorskie drzewa), może przynosić ich jeszcze więcej. Te korzyści badacze nazywają „świadczeniami ekosystemów”. Są one, według definicji, tymi składnikami przyrody, które bezpośrednio konsumujemy, odczuwamy lub wykorzystujemy dla poprawy jakości swojego życia. Możemy z nich korzystać bezpośrednio – zjadając owoce, warzywa, jaja czy miód, ale także pośrednio – wytwarzając energię z wykorzystaniem siły wiatru czy promieniowania słonecznego. Korzystamy z nich spędzając czas na „łonie przyrody”, spacerując, pływając, jeżdżąc na nartach, czerpiąc z walorów środowiska na terenie uzdrowisk czy parków narodowych oraz ucząc się o środowisku i jego ochronie. W mieście zieleń zupełnie bezinteresownie, oprócz walorów estetycznych, dostarcza nam w lecie cienia, chroni przed hałasem, oczyszcza powietrze, pomaga pochłaniać wodę i ją odparowywać, jest siedliskiem wielu organizmów żywych. Wśród roślin mogą żyć i bezpiecznie rozwijać się populacje zapylaczy, w tym znanych wszystkim pszczół, o których nie bez kozery Albert Einstein zwykł powtarzać, że gdy zginie ostatnia z nich, ludzkości pozostaną tylko cztery lata życia. A skoro żyjemy w epoce szóstego masowego wymierania, co do którego przyczyn większość naukowców nie ma wątpliwości, to warto pochylić się nad tym problemem nieco bardziej.

Luboń nie został hojnie obdarzony przez naturę, o czym pisałam już niejednokrotnie i niestety nawet tego, co mieliśmy, nie udało się wszędzie zachować. Coraz większa powierzchnia miasta jest zabudowywana, a zieleni w tym wszystkim jak na lekarstwo. Chciałoby się powiedzieć – nigdy więcej! Koniec i stop! Ktokolwiek przyszedłby i powiedział, że od dziś każdy kolejny teren przeznaczony pod zabudowę mieszkaniową będzie miejskim parkiem, pierwsza podniosłabym za tym rękę. Warunek byłby tylko jeden. Że ta sama osoba wypłaci wszystkim wściekłym (skądinąd słusznie) właścicielom odszkodowania za niemożność wybudowania domu na swojej działce budowlanej. Ktokolwiek przyszedłby i powiedział, że od dziś każda lipa w tym mieście będzie żyła wiecznie – powiem TAK! Niestety nawet natura jest nieubłagana. Miejska zieleń, choć cenna, także wymiernie finansowo, nie jest ze stali. Choć wiemy jak o nią dbać, nie zawsze się to udaje. Nie wiem, czy wiecie, że za lubońskie drzewa w przestrzeniach publicznych odpowiadają tylko specjaliści. Konia z rzędem temu, kto tnie swoje drzewka w ogrodzie na wiosnę ODKAŻONYMI narzędziami! A takich właśnie używa się do pielęgnacji zabytkowych alei lipowych w naszym mieście. Kolejnego konia temu, kto osłania swoje krzewy na zimę przed oddziaływaniem soli z ulicy (choć tu już może jacyś zapaleńcy by się znaleźli)! W Luboniu z każdym rokiem kolejne przyuliczne tereny zielone są w ten sposób zabezpieczane. Dzieje się to wszystko dlatego, że wiemy, że każda złotówka wydana w tym celu zwróci się z naddatkiem. Jak długo uda się chronić kolejne drzewa, nie wiadomo. Nie jest im łatwo wzdłuż ulic, na ciasnych chodnikach. Czasem najzwyczajniej w świecie chorują i umierają. Nie da się też z dnia na dzień w miejsce chorej lipy wsadzić nowego drzewka. Nie urośnie. Da się jednak myśleć o tym zasobie w kontekście nie tylko finansowym. Jest to nasze wspólne dziedzictwo przyrodnicze, krajobrazowe i kulturowe. A sceptykom może te 6 dolarów od sztuki rocznie za PO PROSTU ROSNĄCE drzewo może wystarczy.

Życzę nam wszystkim, abyśmy w kolejnym roku mogli się cieszyć jeszcze większą ilością zieleni w naszym mieście, nawet w tych ciasnych i niesprzyjających warunkach. Wszak w koronach drzew ukryte są prawdziwe skarby ☺.

Anna Bernaciak

radna RML

W koronach drzew, ale także w trawniku i w krzakach leży żywa gotówka
fot. Paweł Wolniewicz

Redakcja GL

Gazeta Lubońska - niezależne pismo i portal mieszkańców Lubonia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.