Strona główna / Aktualności / Coraz ciekawsze niebo nad Luboniem

Coraz ciekawsze niebo nad Luboniem

Przez zmianę sytuacji geopolitycznej oraz wybuch wojny w Ukrainie coraz częściej na lubońskim niebie można zobaczyć dość szczególne samoloty wojskowe oraz śmigłowce.

Zwykle prowadzą one ćwiczenia w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach lub podchodzą do lądowania oraz startują z cywilnego Portu Lotniczego Poznań-Ławica.

Wśród nich znalazły się między innymi dwa największe samoloty transportowe świata, AWACS o wręcz kosmicznym wyglądzie oraz… gwiazdy filmowe. Warto więc od czasu do czasu unieść głowę i popatrzeć w niebo, może znów pojawi się coś wyjątkowego!

Tekst oraz opisy zdjęć:

Przemysław Maćkowiak

Ostatnio na lubońskim niebie można było znów oglądać Boeinga E-3A Sentry z charakterystyczną ogromną osłoną radaru umieszczoną na grzbiecie kadłuba. Ten wyprodukowany w Stanach Zjednoczonych samolot wczesnego ostrzegania oraz dozoru przestrzeni powietrznej typu AWACS (Airborne Warning And Control System) może służyć jako centrala dowodzenia, telekomunikacyjna i naprowadzająca. Sojusz Północnoatlantycki NATO (North Atlantic Treaty Organization) wykorzystuje ich 17 sztuk, a obsługują je wielonarodowe załogi. Często ćwiczą one manewr „Touch & Go” (TAG) na lotnisku na poznańskiej Ławicy albo w Krzesinach. Tym razem obecność samolotu była związana z odbywającymi się między innymi w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego międzynarodowymi ćwiczeniami Ramstein Alloy 20-3 oraz Astral Knight 2020. Ich zasadniczym celem było doskonalenie współpracy podczas hipotetycznych scenariuszy zakładających działania wojenne w przestrzeni powietrznej państw bałtyckich: Litwy, Łotwy oraz Estonii. Brały w nich udział również polskie Lockheed Martin F-16C/D Block52+ Jastrząb na stałe stacjonujące w Krzesinach oraz Łasku. Ten wariant wielozadaniowego samolotu myśliwskiego służy w Siłach Powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej od 2006 roku fot. Przemysław Maćkowiak

 

Boeing E-3A Sentry ćwiczący w nocy pod koniec ubiegłego roku manewr „Touch & Go” (TAG) na podejściu do lotniska w Krzesinach. Polega on na dotknięciu kołami podwozia pasa startowego, a potem natychmiastowym poderwaniu maszyny do lotu. Wykonuje się je standardowo ze względów bezpieczeństwa w trakcie szkolenia pilotów, także cywilnych linii lotniczych. Jest on bardzo efektowny wizualnie szczególnie w trakcie dnia, a taką okazję mieliśmy podczas wycieczki do 33. Bazy Lotnictwa Transportowego w Powidzu podlegającej 3. Skrzydłu Lotnictwa Transportowego fot. Przemysław Maćkowiak

 

Swego czasu nad Luboniem można było zobaczyć obecnie największy samolot transportowy świata Antonow An-124 Rusłan (Condor w kodzie NATO). Ujęcie zostało wykonane z perspektywy ulicy Żabikowskiej w Lasku. Do niedawna przerastał go wielkością jedynie Antonow An-225 Mrija (Marzenie), jednak ten został zniszczony na podkijowskim lotnisku Hostomel po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej w ubiegłym roku. Co ciekawe, specjalnie zaprojektowano go do przenoszenia sowieckiego wahadłowca kosmicznego Buran oraz części rakiety Energia. Rusłan podczas oblotu w 1982 roku oraz późniejszej oficjalnej prezentacji w trakcie paryskiego salonu lotniczego (Paris Air Show) w 1985 roku był największym produkowanym seryjnie samolotem transportowym świata odbierając palmę pierwszeństwa amerykańskiemu Lockheed C-5 Galaxy fot. Przemysław Maćkowiak

 

Rusłan podczas załadunku na lotnisku w Ławicy z podniesionym przodem kadłuba oraz tylną rampą opuszczoną na płytę lotniska. Duża, częściowo hermetyzowana ładownia, ma wymiary 36,5 × 6,4 × 4,4 metrów (długość × szerokość × wysokość) oraz kubaturę 1160 m³ (w porównaniu ładownia Lockheed C-5 Galaxy to 36,91 × 5,79 × 4,09 m, a kubatura wynosi 880 m³). Wrota ładowni znajdują się w hydraulicznie unoszonej sekcji dziobowej oraz w części ogonowej kadłuba. Komora ładunkowa wyposażona jest w dwie suwnice o łącznej nośności dwudziestu ton fot. Przemysław Maćkowiak

 

Kolejnym po Rusłanie największym wojskowym samolotem transportowym świata jest Lockheed C-5 Galaxy. Jest to ciężki samolot zaprojektowany do strategicznego oraz międzykontynentalnego transportu wojska i sprzętu wojskowego. Został oblatany w 1968 roku, a dwa lata później pierwsze egzemplarze seryjne trafiły do służby liniowej. Ich jedynym użytkownikiem są Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych USAF (United States Air Force). Obecnie w linii wykorzystywane są 52 egzemplarze w wariantach C-5B/C/M. Zasięg tych maszyn to prawie dziewięć tysięcy kilometrów bez dodatkowego tankowania przy ładunku 120 ton. Są one zdolne do przeniesienia właściwie prawie każdego rodzaju amerykańskiego sprzętu wojskowego w dowolne miejsce na świecie. Przykładem może służyć czołg ciężki typu M1 Abrams, którego masa w zależności od wariantu wynosi od 54,5 do 62,5 ton (niedługo znajdą się one też na wyposażeniu Wojska Polskiego). Na zdjęciu C-5M Super Galaxy o numerze rejestracyjnym 60025 z 436. Skrzydła Transportowego (Airlift Wing) podlegającemu Dowództwu Lotnictwa Transportowego AMC (Air Mobility Command) stacjonującego w bazie lotniczej AFB (Air Force Base) w Dover w stanie Delaware około 150 kilometrów na wschód od Waszyngtonu. Zostało ono wykonane na Ławicy w dość apokaliptycznej scenerii zachodzącego słońca fot. Przemysław Maćkowiak

 

Zataczająca ciasne kręgi CASA C-295 nad Luboniem. Jest to średniej wielkości samolot transportowy produkowany przez hiszpańskie zakłady lotnicze Construcciones Aeronáuticas S.A. obecnie wchodzące w skład holdingu Airbus Defence and Space S.A. Ich końcowy montaż odbywa się w Sewilli, a w produkcji uczestniczą także Państwowe Zakłady Lotnicze Warszawa-Okęcie stanowiące polską filię Airbusa. Samolot może przewieźć ładunek dziewięciu ton na odległość 1455 kilometrów, natomiast gdy są to tylko cztery tony zasięg wzrasta do pięciu tysięcy kilometrów. W Siłach Powietrznych RP od 2003 roku lata szesnaście C-295M (jeden utracono w 2008 roku w katastrofie pod Mirosławcem). Na zdjęciu CASA o numerze taktycznym 015 ćwicząca podejścia do lądowania w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach w ramach odbywających się równolegle międzynarodowych ćwiczeniach Ramstein Alloy 20-3 oraz Astral Knight 2020 fot. Przemysław Maćkowiak

 

Wielokrotnie można również zobaczyć na lubońskim niebie śmigłowce naszych sojuszników z NATO. Swego czasu było to dziesięć amerykańskich Sikorsky UH-60 Black Hawk. Wylądowały one na poznańskim lotnisku Ławica ze względu na trudne warunki atmosferyczne na trasie przelotu. Z wyznaczonego lotniska zapasowego odlatywały w grupach po pięć maszyn. Ten średni wielozadaniowy śmigłowiec transportowy oraz wsparcia piechoty oblatano w 1974 roku. Konstrukcja miała zastąpić śmigłowiec Bell UH-1 Huey sprawdzony w trakcie walk w Wietnamie. Na wyposażenie armii amerykańskiej wszedł w 1979 roku, a pierwszą akcją bojową była cztery lata później interwencja w Grenadzie. W 2007 roku zakłady PZL Mielec nabyła wytwórnia Sikorsky Aircraft Corporation, obecnie wchodząca w skład Lockheed Martin. Trzy lata później oblatano międzynarodową wersję S-70i Black Hawk. W 2018 roku podpisano kontrakt na śmigłowce dla polskiej Policji, stanowiący odpowiedź na długo oczekiwaną modernizację polskich resortów siłowych (obecnie w służbie latają dwa, a kontrakt na kolejne dwa został podpisany i mają one zostać przekazane w tym oraz przyszłym roku). W trakcie dość nieoczekiwanej sesji fotograficznej przypomniał mi się jeden z moich ulubionych filmów wojennych „Helikopter w ogniu” (Black Hawk Down) z 2001 roku w reżyserii Ridleya Scotta. Oprócz przyznanych dwóch Oskarów, za dźwięk i montaż, nominację za zdjęcia otrzymał też polski operator Sławomir Idziak. Miło więc było zobaczyć je „na żywo” fot. Przemysław Maćkowiak

 

Z mniejszych samolotów na podejściu do pasa na Krzesinach wielokrotnie pojawiają się PZL M28 Skytruck/Bryza. Pierwsze seryjne samoloty transportowo-pasażerskie Antonow An-28 (Cash w nomenklaturze NATO) zaczęto produkować w Związku Radzieckim w 1983 roku. Dynamiczne zmiany polityczne oraz gospodarcze lat dziewięćdziesiątych XX wieku skłoniły biuro konstrukcyjne WSK PZL-Mielec do zaprojektowania nowej wersji rozpoznawczo-patrolowej oblatanej w 1993 roku. Na zdjęciu autor za sterami Bryzy w symulatorze TL-28B w bazie w Siemirowicach koło Lęborka. Na co dzień ćwiczą w nim przede wszystkim piloci Kaszubskiej Grupy Lotniczej wchodzącej w skład 44. Kaszubsko-Darłowskiej Bazy Lotnictwa Morskiego stacjonującej właśnie tam oraz w Darłowie. We wnętrzu symulatora przypominającego biały kontener na siłownikach odtworzono kabinę samolotu dbając o jej najmniejsze szczegóły. Za szybami widoczny jest autentyczny pas startowy bazy, choć osobiście autorowi mimo wsparcia instruktora nie udało się szczęśliwie wystartować, ale na szczęście katastrofa zakończyła się jedynie przerwą w krótkim szkoleniu fot. Zb. Przemysława Maćkowiaka

Redakcja GL

Gazeta Lubońska - niezależne pismo i portal mieszkańców Lubonia.

Sprawdź również

Nieprawdziwe zarzuty jednego z lubońskich KWW – banery w sądzie

Oświadczenie Komitetu Wyborczego Wyborców Forum Obywatelskiego Luboń W związku z wytoczonym przez pana Jakuba Jackowskiego …

Pamięć o Żołnierzach Wyklętych

W piątek 1 marca 2024 roku obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Z tej okazji władze …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *