Auto serwis Wiry

Sprzedaż nieruchomości z wolnej ręki przy ulicy Krótkiej 8 w Luboniu

Berdychowski Volkswagen -  id5

Strona główna / Aktualności / Magdalena o wielkim sercu

Magdalena o wielkim sercu

Kocha przyrodę i wszystkie zwierzęta, gdy trzeba bez chwili wahania przychodzi z pomocą naszym Braciom Mniejszym. Nie szczędzi sił i czasu, by ratować je z opresji. 

Magdalena Nowak, bo o niej mowa, urodziła się w Poznaniu, wychowała w Puszczykowie, na terenie Wielkopolskiego Parku Narodowego, a od niespełna dwóch lat mieszka w Luboniu. Można powiedzieć, że umiłowanie natury i sympatię do zwierząt ma w genach, ponieważ jej pochodzący z Lubonia ojciec – Marek Nowak z zawodu jest leśnikiem i przez wiele lat pracował w charakterze z-cy dyrektora WPN, a przez pewien czas pełnił tam funkcję dyrektora, natomiast mama – Stanisława również zaszczepiła w Madzi umiłowanie przyrody i zwierząt.

Od najmłodszych lat pomaga zwierzakom małym i dużym, a w razie potrzeby zaopiekowałaby się nawet krową, koniem czy łosiem. „Gdy miałam dziewięć lat, spotkałam bezpańskiego psa. Suczkę nazwałam Dianą. Dokarmiałam ją. Codziennie, jak kończyłam lekcje, czekała pod szkołą i odprowadzała mnie do domu. Po tygodniu zniknęła. Gdy wróciła, szczekając ewidentnie chciała mi coś przekazać. Zaprowadziła mnie na teren należący do braci zakonnych, gdzie pod stertą desek, pokazała osiem szczeniąt. Wtedy zrozumiałam, dlaczego przez tydzień nie przychodziła po mnie do szkoły. Szczenięta i Dianę karmiłam, a gdy małe otworzyły oczy i zaczęły brykać, wsadziłam je do wózka dla lalek i woziłam po Puszczykowie. Pewnego dnia wszystkie pieski znalazły swój dom” – wspomina pani Magdalena.

Przed trzema laty przyczołgała się pod jej furtkę kotka, którą potrącił samochód. Bez wahania zabrała ją do weterynarza i mimo że rokowania były bardzo złe, postanowiła walczyć. Lentilka przeszła kilka operacji i przez rok dwa razy dziennie pani Magda zmieniała jej opatrunki. Mimo że jest kaleką, uratowana kotka nauczyła się z tym normalnie żyć, a nawet chodzić po drzewach. Jest szczęśliwym, ale bardzo trudnym kotem. Kobieta o wielkim sercu ostatnio pomogła siedmiu kotom (trzem adoptowanym i czterem z ulicy).

Pomimo że prowadzi wspólnie z mężem – Akaschem bardzo absorbującą działalność gospodarczą, znajduje dla nich czas, natomiast zapewnianie im opieki weterynaryjnej (np. zabiegi i zmiana opatrunków, które może przeprowadzać w warunkach domowych) ułatwia to, że przed laty pracowała w służbie zdrowia. Małżonek podobnie jak pani Magda jest wielkim miłośnikiem zwierząt. Ich pupilką jest również przepiękny owczarek niemiecki – Kenia, która uwielbia aportować i może to robić całymi dniami.

W dzieciństwie Madzia często jeździła rowerem po puszczykowskim lesie, w poszukiwaniu jeży. Ten fascynujący ssak od trzech miesięcy zadomowił się w jej ogrodzie. Z niecierpliwością czeka na możliwe pojawienie się potomstwa Dżingelsa. „Moje czworonożne pupile traktuję jak członków rodziny, jak przyjaciół, są dla mnie balsamem na moją duszę i zdrowie. Pomagają zapomnieć o codziennych troskach i od nich się oderwać. Odwzajemniają się niezawodną wiernością i wspaniałą przyjaźnią” – powiedziała pani Magdalena, która już dziś zastanawia się, gdzie w ogrodzie, zanim nadejdzie zima postawić szałas dla bytującego u niej jeża?

(PAW)

 

Foto. Paweł Wolniewicz

Paweł Wolniewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.