Na początku 2026 roku w Urzędzie Miasta Luboń doszło do istotnych zmian personalnych. Stanowisko I Zastępcy Burmistrza objął Piotr Izydorski, dotychczasowy radny miasta, zastępując Michała Popławskiego. W konsekwencji jego mandat w Radzie Miasta Luboń wygasł, a miejsce w radzie objęła kolejna osoba z listy wyborczej – Justyna Dajewska. Została ona zaprzysiężona jako radna z listy Komitetu Wyborczego Wyborców Forum Obywatelskie, uzyskując wcześniej jeden z najlepszych wyników wśród kandydatów nieobjętych mandatem.
Dziś na łamach „Gazety Lubońskiej” przybliżamy Państwu jej sylwetkę w rozmowie, która pozwala lepiej poznać zarówno jej dotychczasową działalność społeczną, jak i plany związane z pełnieniem nowej funkcji.
Justyna Dajewska to jedna z bardziej rozpoznawalnych i aktywnych społecznie postaci w Luboniu. Mieszkańcy znają ją przede wszystkim z zaangażowania w Luboński Budżet Obywatelski, gdzie przez lata, szczególnie w rekordowym 2017 roku – była jedną z najskuteczniejszych wnioskodawczyń. Dziś, już jako radna, przechodzi na „drugą stronę stołu”, zabierając ze sobą doświadczenie oddolnej aktywności i dobrą znajomość realnych potrzeb mieszkańców.
Gazeta Lubońska: Na początek proszę powiedzieć kilka słów o sobie – czym zajmuje się Pani zawodowo i jakie są Pani pasje poza działalnością publiczną?
Justyna Dajewska: Od prawie 20 lat jestem związana z firmą produkcyjną z branży automotive. Przechodziłam tam przez różne obszary i stanowiska, a obecnie pełnię funkcję menedżera w dziale IT. Charakter mojej pracy wymaga otwartości na zmiany, poszukiwania nowych rozwiązań, innowacyjności oraz skutecznego wsparcia użytkowników. Nieodzowna jest także komunikatywność oraz współpraca z klientem wewnętrznym oraz zewnętrznym. Wiele umiejętności, które przez lata nabyłam w pracy zawodowej, niejednokrotnie sprawdza się także w życiu prywatnym.
Na co dzień jestem osobą bardzo aktywną – najlepiej odpoczywam w ruchu. Od dziecka przejawiałam zamiłowanie do tańca, a obecnie od wielu lat regularnie uczęszczam na zajęcia Zumby. Ta pasja narodziła się dzięki wygranej inicjatywie w Lubońskim Budżecie Obywatelskim w 2017 roku, kiedy mój projekt „Bezpłatnych zajęć fitness na świeżym powietrzu” zdobył poparcie mieszkańców. Od tamtej pory Zumba towarzyszy mi nieustannie. Od niedawna biegam ciesząc się swoimi małymi sukcesami jak np. udział w Lubońskim Biegu Niepodległości czy przebiegnięcie pierwszego półmaratonu. Uwielbiam też organizować wydarzenia, spotkania towarzyskie oraz podróże z rodziną i przyjaciółmi. Kto mnie zna, ten wie, że nie lubię się nudzić, każdą wolną chwilę staram się wykorzystywać na inicjatywy, które pozwalają mi się rozwijać i sprawdzać w nowych rolach.
Gazeta Lubońska: Przez lata była Pani jedną z najbardziej aktywnych osób w Lubońskim Budżecie Obywatelskim. Czy to właśnie sukcesy w LBO były impulsem do wejścia w samorządową politykę?
Justyna Dajewska: To prawda, Budżet Obywatelski to zagadnienie, które szczególnie przykuło moją uwagę. Już w 2016 roku brałam udział, jako niezależna mieszkanka, w pierwszych spotkaniach dotyczących jego tworzenia. W kolejnych latach zgłosiłam kilkanaście projektów, z których wiele zdobyło poparcie mieszkańców i zostało zrealizowanych. To dawało ogromną satysfakcję i wzmacniało moją „społeczną duszę”. Zdecydowanie był to impuls do zainteresowania się samorządem. Miałam możliwość w trakcie przygotowywania projektów, a dalej poprzez udział w spotkaniach przy współtworzeniu projektów, poznać trochę bliżej pracę radnych oraz miejskiego samorządu. Z czasem zauważyłam, że Budżet Obywatelski, mimo iż ma daje niesamowite możliwości realizacji tych mniejszych, oddolnych inicjatyw, które są wybierane głosami mieszkańców, to jednak ma swoje ograniczenia, zwłaszcza finansowe. Więc na otrzymaną propozycję wzięcia udziału w wyborach samorządowych w 2024 r. powiedziałam „Tak”.
Gazeta Lubońska: Jak wyglądała Pani droga od aktywistki do radnej? Co przesądziło o decyzji, by kandydować i wziąć na siebie większą odpowiedzialność?
Justyna Dajewska: Jak wspomniałam moje wcześniejsze zaangażowanie w działania na rzecz Budżetu Obywatelskiego na pewno wzbudziły we mnie większe zaangażowanie sprawami Miasta Luboń. Jednak aktywność społeczna towarzyszyła mi już wcześniej. Jako przedstawicielka mieszkańców uczestniczyłam w sesjach Rady Miasta, zabiegałam o utwardzenie ulicy czy też brałam udział w dyskusjach dotyczących zmiany nazw ulic po ustawie dekomunizacyjnej. Patriotyzm lokalny, chęć działania i potrzeba wpływania na sprawy miasta sprawiły, że decyzja o kandydowaniu w wyborach samorządowych w 2024 roku była naturalnym krokiem.
Gazeta Lubońska: Objęła Pani mandat w trakcie trwania kadencji. Jak zareagowała Pani na wiadomość, że dołączy do Rady Miasta i zastąpi Piotra Izydorskiego?
Justyna Dajewska: Na pewno w momencie otrzymania informacji o objęciu przez Piotra Izydorskiego stanowiska Wiceburmistrza można było mówić o dużym zaskoczeniu. Nie spodziewałam się, że jakiekolwiek zmiany będę miały miejsce. Po wyborów samorządowych w 2024 r., można uznać, że „pogodziłam się” z wynikiem. Życie jednak potrafi zaskakiwać. Otrzymanie mandatu traktuję jako szansę na sprawdzenie siebie, wykorzystanie mojego potencjału i realny wpływ na działania podejmowane w Luboniu.
Gazeta Lubońska: W 2017 roku walczyła Pani o konkretne inwestycje – m.in. poprawę bezpieczeństwa na przejściach czy zagospodarowanie terenów rekreacyjnych.
Czy jako radna zamierza Pani kontynuować te inicjatywy i doprowadzić je do pełnej realizacji?
Justyna Dajewska: Zdecydowanie tak. To obszary, które są mi bardzo bliskie. Wciąż widzę w naszym mieście wiele miejsc wymagających poprawy bezpieczeństwa pieszych. Ponadto biorąc pod uwagę moje wykształcenie – transport drogowy, chciałabym czynnie angażować się w kwestie dotyczące infrastruktury i mieć realny wpływ na ich kształt.
Podobnie jeśli chodzi o zagospodarowanie terenów rekreacyjnych. Jako osoba aktywna wiem, jak ważne są przestrzenie, które zachęcają do ruchu i integracji, więc zdecydowanie będzie to zagadnienie, gdzie chciałabym być widoczna. Mam wiele pomysłów w tym zakresie i liczę, że część z nich uda się zrealizować.
Gazeta Lubońska: Jakie najważniejsze lekcje wyniosła Pani z pracy przy Budżecie Obywatelskim, które dziś pomagają w pracy radnej?
Justyna Dajewska: Budżet Obywatelski otworzył mnie na potrzeby miasta i pozwolił zobaczyć, jak wygląda proces realizacji projektu, od pomysłu, przez analizę, aż po wykonanie. Dzięki niemu miałam bezpośredni kontakt z mieszkańcami i mogłam nieco więcej zrozumieć ich potrzeby. Ponadto nauczył mnie myślenia projektowego oraz odpowiedzialności za proces. Uświadomił mi także, że pomysł to jedno, ale niekiedy istnieją też ograniczenia wynikające z analizy kosztów, możliwości technicznych czy zgodności z przepisami. To doświadczenie pomaga dziś w pracy radnej dzięki bardziej świadomemu podejściu i umiejętności podejmowaniu decyzji.
Gazeta Lubońska: Wielu mieszkańców postrzega Panią jako osobę bardzo skuteczną i bezkompromisową. Czy obawia się Pani, że konieczność szukania kompromisów w Radzie ograniczy tę skuteczność?
Justyna Dajewska: Nie obawiam się tego. Mam świadomość, że jako nowa radna muszę się wiele nauczyć i liczę na dobrą współpracę z całym składem Rady. Wszyscy mamy wspólny cel — działać jak najlepiej dla miasta i mieszkańców. Skuteczność w działaniu jest ważna, ale równie ważna jest otwartość na konstruktywną dyskusję i gotowość do kompromisu, zwłaszcza gdy wynika on z realnych ograniczeń. Natomiast mogę podkreślić, że jestem osobą zdeterminowaną i jeśli widzę zasadność określonych działań i korzyści dla mieszkańców płynące z ich realizacji, na pewno będę konsekwentnie bronić swoich racji.
Gazeta Lubońska: Jak ocenia Pani obecny stan Lubońskiego Budżetu Obywatelskiego? Czy wymaga on zmian, aby był bardziej przyjazny dla mieszkańców?
Justyna Dajewska: Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że Luboński Budżet Obywatelski to ogromna wartość dla Miasta, bo daje mieszkańcom realny wpływ na ich najbliższe otoczenie. Widać, że przez lata udało się zrealizować wiele potrzebnych projektów, a sam program stał się rozpoznawalny i lubiany. Poprzez osobisty udziału na pewno mogłam zaobserwować jak z roku na rok był coraz lepiej przygotowany, zorganizowany i przeprowadzony. W moim odczuciu forma Lubońskiego Budżetu Obywatelskiego jest przyjazna zarówno dla mieszkańców składających swoje inicjatywy, jak i dla całego grona respondentów, którzy mogą w przejrzysty sposób zapoznać się z projektami i łatwo na nie zagłosować. Nie podlega wątpliwości, że zawsze znajdą się obszary do optymalizacji jak np. lepsze wsparcie dla osób, które chcą zgłaszać po raz pierwszy projekty czy też szersza kampania informacyjna. Budżet Obywatelski ma potencjał, powinien łączyć ludzi do wspólnych działać i budować poczucie sprawczości – to kierunek, w którym zawsze warto go rozwijać.
Gazeta Lubońska: Bezpieczeństwo pieszych i infrastruktura rekreacyjna to Pani znaki rozpoznawcze. Czy planuje Pani inicjować większe, systemowe działania w tych obszarach?
Justyna Dajewska: Rzeczywiście, bezpieczeństwo pieszych oraz rozwój infrastruktury drogowej i rekreacyjnej to obszary, które są mi szczególnie bliskie – zarówno jako mieszkance, jak i osobie od lat zaangażowanej w lokalne inicjatywy. Teraz, jako radna, chciałabym spojrzeć na nie szerzej i bardziej systemowo. Widzę potrzebę tworzenia długofalowych rozwiązań, które nie będą jedynie reakcją na pojedyncze zgłoszenia, ale elementem spójnej strategii miasta. To oznacza m.in. analizę miejsc szczególnie niebezpiecznych dla pieszych, lepsze planowanie ciągów komunikacyjnych, a także rozwijanie przestrzeni rekreacyjnych tak, aby były dostępne dla różnych grup mieszkańców.
Gazeta Lubońska: Jaką radną chce Pani być dla mieszkańców Lubonia, szczególnie dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją społeczną aktywność i nie zawsze wiedzą, jak przebić się ze swoimi pomysłami?
Justyna Dajewska: Chcę być radną otwartą i dostępną — taką, do której można przyjść z pomysłem, pytaniem czy prośbą. Zależy mi, aby mieszkańcy wiedzieli, gdzie szukać odpowiedzi i czuli, że ich sprawy są traktowane poważnie. Oczywistym jest, że nie zawsze da się spełnić wszystkie oczekiwania, ale równie ważna jest rzetelna informacja: dlaczego czegoś nie można zrobić, jakie są ograniczenia i z czego wynikają. Taka transparentność buduje zaufanie i pozwala na dobrą współpracę z mieszkańcami.
Dziękując za rozmowę, życzę satysfakcji z podejmowanych działań na rzecz Lubonia.
Beata Spychała

Gazeta Lubońska – portal mieszkańców Lubonia



