Lasek – niegdyś samodzielna wieś, dziś administracyjna dzielnica Lubonia – ma swoją bogatą i niepowtarzalną historię. Najpiękniej potrafią o niej opowiadać ci, których rodziny są z tym miejscem związane od pokoleń. Marcin Cieślewicz, mieszkaniec Lubonia, od lat z pasją dokumentuje dzieje Lasku, a także Łęczycy i Wir (dwie ostatnie miejscowości należą do gminy Komorniki). Jego rodzina mieszka w Lasku już od siedmiu pokoleń, co nadaje jego opowieściom szczególną autentyczność. Choć nie jest zawodowym historykiem, z zaangażowaniem popularyzuje lokalną przeszłość. Jego narracja to historia miejsca, które mimo upływu lat wciąż zachowuje swoją tożsamość i wyjątkowy charakter. W styczniu 2026 roku w Bibliotece Miejskiej w Luboniu prowadził wykład o początkach Lasku, a swoje teksty publikuje także w parafialnym miesięczniku „Maksymilianek”.
W jego opowieściach historia nie jest zamkniętym rozdziałem, lecz żywą tkanką codzienności – przechowywaną w rodzinnych wspomnieniach, archiwach i przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Urodzony w 1979 roku w Poznaniu, historią interesował się od szkoły podstawowej – początkowo dziejami państwa polskiego, z czasem coraz mocniej skupiając się na historii najbliższego miejsca. Na jego pasję istotny wpływ miały zarówno publikacje regionalne, w tym „Wieści Lubońskie”, jak i dorobek lokalnych badaczy: Piotra Ruszkowskiego, Stanisława Malepszaka, Izabelli Szczepaniak oraz Przemysława Maćkowiaka. Dziś sam tworzy i porządkuje wiedzę o przeszłości, budując rozbudowane drzewo genealogiczne sięgające – od strony matki – początków XVI wieku, a od strony ojca głęboko zakorzenione w Lasku od drugiej połowy XIX stulecia.
Na co dzień od 16 lat pracuje w branży telekomunikacyjnej, jednak to historia i lokalna tożsamość pozostają jego największą pasją. Jak podkreśla, równie ważne są dla niego rodzinne tradycje – w tym zainteresowanie syna Powstaniem Wielkopolskim – a także kuchnia regionalna, z charakterystycznymi upodobaniami do czekolady i wielkopolskich pyr. Istotne miejsce zajmują również przestrzenie budujące jego poczucie zakorzenienia: od wielkopolskich pól, przez gotyckie świątynie, po wybrzeże Bałtyku. Wcześniej pracował w Zakładach Fosforowych w Luboniu, z którymi jego rodzina związana była od dwudziestolecia międzywojennego. Prawie do czterdziestego roku życia mieszkał na Kocich Dołach, obecnie zaś w „rdzennym” Lasku, przy ulicy Sobieskiego. O Lasku potrafi opowiadać nie tylko jak badacz, lecz przede wszystkim jak gospodarz – ktoś, kto zna to miejsce od podszewki i czuje się za nie odpowiedzialny.
Część pierwsza
Lasek od początku założenia w połowie XVIII wieku był osadą rolniczą, na której gospodarowali na przestrzeni wieków gospodarze polscy, osadnicy niemieccy wyznania ewangelickiego oraz potomkowie rodzin bamberskich przybyłych do starego Lubonia w 1719 roku.
Do dnia dzisiejszego w Lasku funkcjonuje kilka dawnych gospodarstw w rękach ich przodków. Jednym z kilku wyjątkowych gospodarzy był Jan Mager pochodzenia bamberskiego wraz ze swoją żoną Marianną z d. Jarzębowska, którzy pobrali się w 1889 roku. Początkowo mieszkali na Świerczewie przy ul. Opolskiej, a następnie na początku XX wieku zakupili 15 ha gospodarstwo przy dzisiejszej ulicy Sobieskiego w Lasku. Za sąsiadów mieli zasłużoną rodzinę Aniołów oraz niemieckich kolonistów Rohlingów, a przez ich gospodarstwo przepływała Bocianka. W trakcie swojego życia byli oni aktywnymi społecznikami i patriotami broniącymi polskości i wartość katolickich w trudnym dla Polaków czasie zaboru pruskiego i nasilającej się germanizacji, dlatego też powinniśmy pielęgnować pamięć o tak wybitnych postaciach z naszego lokalnego podwórka.
Jan Mager był jednym z inicjatorów utworzenia pod koniec XIX wieku Kółka Rolniczego przy parafii wirowskiej, gdzie pełnił funkcję sekretarza. Celem kółka było podnoszenie poziomu gospodarowania, trzeźwość, porządek, czystość i ład na gospodarstwie oraz współpraca między polskimi rolnikami.
Był też założycielem i honorowym prezesem Towarzystwa Przemysłowców w Lasku założonym w 1905 r. dla prowadzenia zakazanej przez zaborcę działalności kulturalno-oświatowej pod przykrywką spotkań biznesowych. Stanął także na czele powołanego w Lasku w 1901 r. dozoru szkolnego, który doprowadził do wybudowania w 1904 r. pierwszej szkoły katolickiej dla dzieci polskich w wieku 6-9 lat przy ul. Sobieskiego (starsze dzieci nadal musiały chodzić kilka kilometrów do szkoły w Wirach). Był przewodniczącym dozoru kościelnego w parafii św. Floriana w Wirach. W czasie tym został wybudowany nowy kościół wirowski służący do dnia dzisiejszego (była to także nasza parafia do lat 70. XX wieku). Brał udział w Powstaniu Wielkopolskim, a jego gospodarstwo gromadziło i dostarczało żywność lokalnym oddziałom powstańczym ppor. Andrzeja Kopy.
Jego małżonka Marianna była członkinią powstałego w 1894 r. w Poznaniu Towarzystwa „Warta” i czynnie broniła nauczania dzieci w języku polskim, zwłaszcza religii, biorąc udział w wielu wiecach, na których przemawiała.
Rodzina Magerów podczas II wojny światowej została wysiedlona ze swojego domu przez okupanta niemieckiego i zesłana na wschód do Syczyna. Budując drugi dom w miejscu starego w 1936 roku, Jan Mager w stropie ukrył patriotyczną książkę o odzyskaniu przez Polskę niepodległości, której nie znaleźli Niemcy w czasie pobytu w ich domu, a znaleziona została pod koniec lat 70. podczas wyburzania domu. Dzisiaj na dawnej ziemi państwa Magerów nadal gospodaruje kolejne już pokolenie, pielęgnując bogate rodzinne tradycje rolnicze i katolickie.
Dodam także, że wraz z Janem Magerem współtworzyli i współdziałali w tych wszystkich organizacjach równie wybitni przedstawiciele naszej lokalnej społeczności na czele z ks. Prob. Karolem Seichterem, Janem Aniołą, Michałem Osieckim, Stanisławem Adamskim, Wojciechem Patzem i innymi. Państwo Magerowie pochowani zostali na cmentarzu w Wirach.
Marcin Cieślewicz
Źródła: Informacje i zdjęcia ze zbiorów prywatnych rodziny oraz własne.




Gazeta Lubońska – portal mieszkańców Lubonia



