Strona główna / Aktualności / Droga polski do wolności

Droga polski do wolności

Przed 40 laty, 31 sierpnia w stoczni Gdańskiej podpisano jedno z porozumień sierpniowych. Tak wspominają dziś powstanie „Solidarności” w 1980 r. lubonianie, którzy podobnie jak wielu innych byli uczestnikami tamtych wydarzeń:

 


Czesław Fajfer

„W dniu 28 sierpnia 1980 r. byłem na pierwszej zmianie w Zakładach HCP Poznań, gdzie pracowałem w Fabryce W3 na Wydziale Montażu Pudeł. Po godz. 6 nie podjęliśmy z kolegami pracy na naszym wydziale a po godz. 7 stanęły całe zakłady. W W3 padło hasło: Popieramy strajkujące załogi Wybrzeża. Postulowaliśmy, żeby informację o naszym proteście w Cegielskim i solidaryzowaniu się ze stoczniowcami podano w głównym wydaniu „Dziennika Telewizyjnego”. Nazajutrz dowiedziała się o naszym proteście cała Polska. Na naszym wydziale zorganizowaliśmy zbiórkę pieniędzy dla strajkujących załóg z Wybrzeża. Zebrane pieniądze zostały im przekazane. Jestem członkiem NSZZ „Solidarność” od 11.11.1980 r., po 13.12.1981 r. brałem udział w akcjach protestacyjnych odbywających się w miesięcznice wprowadzenia stanu wojennego. Od 1982 r. aktywnie działałem na Wydziale W-3 HCP, gdzie zostałem członkiem Tajnej Komisji Fabrycznej i byłem odpowiedzialny za obieg pieniędzy związkowych. Kolportowałem prasę podziemną. Od 1982 r. byłem członkiem Tajnej Komisji Zakładowej „Solidarność” w HCP, na potrzeby Komisji udostępniłem swoje mieszkanie. W czasie stanu wojennego prowadziłem w mieszkaniu aptekę leków pochodzących z darów zagranicznych. We wrześniu 1988 r. wszedłem w skład Komisji Fabrycznej NSZZ „Solidarność” w Fabryce Lokomotyw i Wagonów W-3 HCP”.

 


Roman Haremza

„40 lat temu, jako mgr inż. Chemik, pracowałem w Wielkopolskim Przedsiębiorstwie Przemysłu Ziemniaczanego (WPPZ) w Luboniu. W 1980 r. Luboń to było „czerwone miasto, „czerwony zakład”, w którym partia PZPR, ze względu na dużą ilość członków, była wszechobecna. W lecie 1980 r. informacje o strajkach na Wybrzeżu oraz strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina dochodziły w szczątkowych relacjach, większość informacji uzyskiwałem z radia „Wolna Europa”. W tym czasie w zakładzie panował spokój, a zainteresowanie strajkami było umiarkowane. Jeszcze na początku kampanii ziemniaczanej działała PZPR i jej związki zawodowe, do których należała większość załogi. Na produkcji praca non stop; zmiana ranna (6-14), popołudniowa (14-22), nocna (22-6), wolne tylko w święta. Codzienna walka o przetrwanie, kartki żywnościowe i pensje dla tych, co pracują, mogą Cię w każdej chwili zwolnić za nie takie poglądy, jeżeli nie jesteś swój (nie należysz do PZPR, nie jesteś kapusiem). Początkowo zainteresowanie założeniem związku „Solidarność” w zakładzie było umiarkowane. Nie na darmo mówiono „czerwony Luboń”. Inicjatywa o powstaniu związku Solidarność w WPPZ wyszła po rejestracji związku i powstania Zarządu Regionu Wielkopolska. Po rejestracji do związku wstąpiła większość załogi (członkowie PZPR, inni również). Zaczęła się kończyć wszechwładza PZPR i jej służb, przynajmniej tak myślano. Jesienią przeprowadzono wybory, przewodniczącym NSZZ Solidarność przy WPPZ w Luboniu został Grzesiak, natomiast jego zastępcą – Roth (z kadry kierowniczej). Teraz wydaje się, że to mogło być „niewidzialne sterowanie”, natomiast nie można było sterować tym wielkim ruchem –solidarnością, ludzkim entuzjazmem i namiastką wolności, że wreszcie jesteśmy u siebie. Takiego entuzjazmu wolności, solidarności ludzkiej dla drugiego człowieka można było odczuć tylko podczas pielgrzymek naszego Ojca św. Jana Pawła II w Polsce. Wszystkie dokumenty, materiały związku NSZZ Solidarność przy WPPZ, łącznie z kasą, zostały zarekwirowane w dniu wprowadzenia stanu wojennego, 13 grudnia 1981 r., przez MO z Lubonia i już nigdy nie wróciły do związku. W latach 1989-1994 byłem Przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” przy WPPZ SA Luboń.

 


Wiesław Hudowicz

„W czasie, gdy powstał NSZZ „Solidarność” pracowałem jako elektromonter w Przedsiębiorstwie Produkcji i Montażu Urządzeń Elektrycznych Budownictwa „Elektromontaż” Poznań. Od września 1980 r. należałem do NSZZ „Solidarność” przy tym zakładzie. Przewodniczącym Tymczasowej Komisji Zakładowej był wówczas Zdzisław Pietnicki (internowany w stanie wojennym), później po wyborach do KZ funkcję przewodniczącego objął Zenon Laufer. Związek „Solidarność” dbał o interesy pracowników, ich sprawy socjalne. Czuliśmy się wtedy wolni, niezależni i dumni z tego co robiliśmy. Cieszyliśmy się z obalenia komuny w Polsce i nastania demokracji. W marcu 1981 r. byłem członkiem komitetu strajkowego w „Elektromontażu”. Po wprowadzeniu stanu wojennego zaangażowałem się w działalność struktur podziemnych – uczestniczyłem w Mszach św. i demonstracjach organizowanych przez podziemie. Od 1984 r. kolportowałem podziemne wydawnictwa takie jak: „Hipolit”, „Obserwator Wielkopolski” i „Komunikat” Międzyzakładowej Rady „Solidarności”. W okresie od 1984 r. do 1989 r. byłem członkiem Międzyzakładowej Rady „Solidarności” w Poznaniu. Aktywnie zaangażowałem się w Duszpasterstwo Ludzi Pracy przy parafii pod wezwaniem Matki Boskiej Bolesnej w Poznaniu – współorganizowałem Msze św. za Ojczyznę, 30. rocznicę obchodów Poznańskiego Czerwca 1956 r. i pielgrzymki, uczestniczyłem w wartach honorowych przy grobie księdza Jerzego Popiełuszki. W 1988 r. współorganizowałem i zostałem członkiem Tymczasowej Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w „Elektromontażu”, rok później wiceprzewodniczącym Komisji. Zakładowej „Solidarność” w tym zakładzie. W 1989 r. założyłem i redagowałem zakładowe pismo „Elektromonter”.

 


Paweł Antoni Wolniewicz

Byłem wówczas pracownikiem Sanatorium Chorób Płuc i Gruźlicy „Staszycówka” w Ludwikowie. Po niespełna rocznym tam zatrudnieniu, w 1980 r., zaczęły do mnie docierać wieści o masowych protestach pracowniczych na Wybrzeżu i w innych regionach Polski. W społeczeństwie zaczął się rodzić i przybierać na sile ruch nazwany później „Solidarnością”. Po nastaniu fali strajków, nie mogliśmy jako placówka medyczna wyrażać swojego protestu w takiej formie, jak robili to nasi koledzy w zakładach przemysłowo-produkcyjnych, ponieważ nie mogliśmy pozostawić pacjentów samym sobie. Solidaryzując się z strajkującymi, popierając ich – wywieszaliśmy flagi na sanatoryjnych budynkach oraz zakładaliśmy na rękawy kitli i fartuchów białoczerwone opaski. Późną jesienią, po zarejestrowaniu NSZZ „Solidarność” przez sąd, byłem jednym z najmłodszych, nie tylko stażem pracy wśród ponad stuosobowej załogi Znalazłem się w grupie, która zainicjowała i założyła związek „Solidarność” w sanatorium, do którego przystąpiło ponad 80% pracowników. W wyniku wyborów do Komisji Zakładowej zostałem zastępcą przewodniczącego. Czułem się wtedy zaszczycony i dumny, że pomimo młodego wieku powierzono mi jakże odpowiedzialną funkcję. Pełen nadziei, zapału, entuzjazmu, marzyłem o lepszym jutrze. Obserwując walący się stary system, ufny w nastanie demokracji, nabrałem wiatru w żagle, snując marzenia i śmiało spoglądając w przyszłość. Dziś, z perspektywy 40 lat, obserwując obecne elity rządzące w Polsce, patrząc na niektóre ich zachowania i działania, coraz częściej, zadaję sobie pytanie – co pozostało z tej naszej „Solidarności”, gdzie się podziały nasze idee, nasze ideały, nasze wyobrażenia?

Wspomnienia zebrał Paweł Antoni Wolniewicz

Rafał Wojtyniak

Sprawdź również

Rekrutacja do lubońskich przedszkoli publicznych

  Szanowni Państwo, od 26 lutego do 8 marca 2024 roku będzie trwała elektroniczna rekrutacja …

Nabór do klas I szkół podstawowych prowadzonych przez Miasto Luboń

Szanowni Państwo, od 26 lutego do 8 marca 2024 roku będzie trwało elektroniczne zgłoszenie do klas I …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *