Strona główna / Aktualności / Zlot Aut Amerykańskich i Zabytkowych

Zlot Aut Amerykańskich i Zabytkowych

Wraz z ojcem, kowbojem Leo, odwiedziliśmy w dniach 16–17 maja zaprzyjaźnione Kowbojskie Miasteczko Silverado City pod Żninem w województwie kujawsko-pomorskim. Odbył się tam spektakularny Zlot Aut Amerykańskich i Zabytkowych, który przyciągnął miłośników motoryzacji z różnych stron Polski.

Już od piątku do miasteczka zjeżdżali kierowcy wraz z rodzinami i przyjaciółmi swoimi wyjątkowymi pojazdami. Po rejestracji na bramie uczestnicy zajmowali miejsca parkingowe i noclegowe. Goście mogli skorzystać z hotelu znajdującego się na terenie miasteczka, pola namiotowego, camperowego oraz kempingowego. Były to trzy dni pełne emocji, przygód i niezapomnianych wspomnień.

W sobotę, o wyznaczonej przez organizatorów godzinie, rozpoczęła się parada ulicami Żnina i okolic Pałuk. Na czele kolumny jechał Sheriff miasteczka w klasycznym amerykańskim radiowozie sprowadzonym zza oceanu. Towarzyszył mu imponujący korowód pojazdów. Dźwięki silników, sygnałów i klaksonów robiły ogromne wrażenie zarówno na uczestnikach, jak i mieszkańcach obserwujących przejazd. Atmosfera była pełna entuzjazmu i radości.

Po powrocie z parady kierowcy ustawili swoje samochody w efektownych szpalerach, przygotowując się do licznych konkursów i pokazów. Na terenie zlotu królowały amerykańskie auta — zarówno współczesne modele, jak i prawdziwe klasyczne „krążowniki szos”, które przed laty przemierzały amerykańskie drogi, a nawet legendarną Route 66. Wiele z tych pojazdów zostało pieczołowicie odrestaurowanych przez fachowców, dzięki czemu odzyskały dawny blask i zachwycały wszystkich odwiedzających. Szczególną uwagę przyciągały także pikapy, kojarzone z amerykańskimi farmami, ranczami i pracą przy koniach oraz bydle.

Podczas wydarzenia nie zabrakło emocjonujących konkurencji. Publiczność wybierała najstarszy pojazd zlotu, nagradzano również najgłośniejszy ryk silnika oraz najbardziej efektowny wydech. Każdy kierowca mógł zaprezentować możliwości swojego auta, a rywalizacja wzbudzała ogromne zainteresowanie.

Dużo emocji dostarczyła konkurencja polegająca na przewiezieniu szklanki wody ustawionej na tacy trzymanej przez pasażera. Niektórzy uczestnicy potrafili pokonać trasę bez uronienia ani jednej kropli. Sporą atrakcją był również konkurs na najwolniejszy przejazd do mety. Prawdziwym hitem okazał się jednak „Pulling” — widowiskowa konkurencja odbywająca się na specjalnie przygotowanym torze. Była to jedna z pierwszych takich atrakcji w Polsce. Potężne pikapy próbowały przeciągnąć ciężką maszynę rolniczą przypiętą grubym łańcuchem na świeżo zaoranym polu. Niektóre auta nie były w stanie ruszyć z miejsca, inne pokonywały krótki odcinek mimo trudnych warunków. Zdarzało się nawet, że naprężone łańcuchy pękały pod ogromną siłą silników. Widowisko robiło ogromne wrażenie na publiczności.

Organizatorzy zadbali również o pokazy i atrakcje rodem z Dzikiego Zachodu. W amfiteatrze miejscowi kowboje prezentowali widowiskową kaskaderkę konną oraz pokazy umiejętności jeździeckich. Publiczność mogła podziwiać niezwykłą przyjaźń kucyka z psem, która wzbudzała zachwyt zarówno dzieci, jak i dorosłych.

Duże zainteresowanie wzbudził także pokaz kowboja „Basiora”, który zaprezentował niezwykłą więź z koniem. Zwierzę wykonywało polecenia opiekuna, kładło się na ziemi i reagowało na najmniejsze gesty. Widzowie mogli zobaczyć, jak wiele pracy, cierpliwości i doświadczenia wymaga zbudowanie takiego zaufania między człowiekiem a zwierzęciem. Nie zabrakło również scenek rodem z westernów, napadu na bank, napadu na pociąg czy przygotowanej specjalnie dla dzieci zabawnej scenki napadu na fabrykę czekolady.

Po terenie kowbojskiego miasteczka kursowała kolejka wożąca dzieci i rodziców na przejażdżki. Goście mogli spacerować drewnianymi gankami, odwiedzać saloon, kupować pamiątki oraz rozmawiać z właścicielami pojazdów, którzy chętnie opowiadali o swoich samochodach. Wieczorem odbyło się widowiskowe „Fire Show”, pokazy lassa, władania biczem i rewolwerami oraz taniec country. Na zakończenie dnia uczestnicy bawili się do białego rana w saloonie przy muzyce zespołu „Na Walizkach”.

Niedzielny poranek rozpoczął się w wyjątkowym klimacie Dzikiego Zachodu. Grabarz rozwoził czarną kawę, częstując nią tych, którzy najwcześniej wstali po nocnej zabawie. Wielu uczestników przyznawało, że była to najlepsza pobudka po pełnym atrakcji wieczorze. W niedzielę zlotowicze stopniowo opuszczali miasteczko, żegnając się i wymieniając wspomnieniami z wydarzenia. Tego klimatu nie da się opisać — to trzeba przeżyć osobiście.

Pozdrawiam z kowbojskiego szlaku.
Sheriff Cordell
Zbigniew Henciel

fot.1 Zlot Aut Amerykańskich i Zabytkowych w Silverado City   fot. Mirosław Mistrzak

Beata Spychała

Dodaj komentarz