Strona główna / Aktualności / 4 maja – Międzynarodowy Dzień Strażaka

4 maja – Międzynarodowy Dzień Strażaka

Od 2013 r. w naszym mieście działa ekipa młodych fanów pożarnictwa – Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza powstała przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Luboniu. Kim są, co robią i jak działają? Z okazji dzisiejszego święta Strażaków zachęcamy do przeczytania rozmowy z członkiem zarządu OSP Maciejem Splisgartem i Zuzanną Kęsicką. Maciej młodzieżówkę prowadzi od 10 lat, natomiast Zuzanna od 2023 r. pomaga jako opiekun MDP.

Gazeta Lubońska: Czym właściwie jest Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza i jakie były jej początki w Luboniu?

Maciej Splisgart: Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza powstała u nas ok. 13 lat temu. W praktyce każda jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej może powołać taką młodzieżówkę, ale trzeba mieć ludzi, którzy chcą się tym zająć, opiekunów po odpowiednich kursach, pomysł na działanie i zaplecze organizacyjne. U nas to wszystko się tworzyło stopniowo – od pomysłu, przez pierwsze nabory, aż po wypracowanie systemu działania. Aktualnie w drużynie mamy 20 osób (w tym 6 dziewcząt). Główne założenie od początku jest takie, by przygotowywać młodych ludzi wstąpienia w przyszłości do OSP już jako świadomi członkowie. Chodzi o kontakt ze sprzętem, ludźmi i klimatem tej służby. Dzięki temu nie trafia do nas ktoś „z ulicy”, tylko osoba, która już wie, z czym to się wiąże.

Gazeta Lubońska: Czy to rzeczywiście pomaga w późniejszym naborze do OSP?

Maciej Splisgart: Zdecydowanie tak. Gdy ktoś przechodzi przez drużynę młodzieżową, po osiągnięciu pełnoletności większość podstaw ma już „w głowie” – zna sprzęt, wie, jak funkcjonuje jednostka, jak wyglądają wyjazdy i z jaką odpowiedzialnością się wiążą. Formalności, kursy czy badania stają się wtedy jedynie kolejnym krokiem, a nie wejściem w zupełnie obcy świat. To rozwiązuje również problem naborów do OSP, który dawniej był mocniej odczuwalny. Miewaliśmy sytuacje, w których osób gotowych do wyjazdu na akcje była dosłownie garstka. Trzeba pamiętać, że w OSP nie wygląda to tak, jak w Państwowej Straży Pożarnej, gdzie ratownicy pełnią dyżur i czekają na sygnał. My mamy swoje codzienne życie, pracę, rodziny, i dopiero w chwili alarmu stawiamy się w jednostce. Właśnie dlatego tak ważne jest posiadanie zaangażowanych ludzi, którzy po prostu chcą tu być, a praca z młodzieżą ogromnie w tym pomaga.

Gazeta Lubońska: Jak wygląda funkcjonowanie młodzieżówki na co dzień?

Maciej Splisgart: Od 10 lat zbiórki odbywają się regularnie, raz w tygodniu, po dwie godziny. Tę systematyczność wypracowaliśmy z czasem, wcześniej bywało różnie. Program opiera się na różnych modułach – są okresy, kiedy skupiamy się bardziej na pierwszej pomocy, innym razem na sprzęcie albo działaniach typowo strażackich. Zimą więcej zajęć odbywa się na świetlicy, natomiast kiedy robi się cieplej, wychodzimy na zewnątrz i robimy ćwiczenia praktyczne – założenia, rozwijanie węży, symulacje sytuacji, które mogą się wydarzyć w rzeczywistości. 

Zuzanna Kęsicka: Nauka obsługi sprzętu jest bardzo ważna! Uczestnicy poznają nie tylko nazwy, ale też rozmieszczenie i praktyczne zastosowanie narzędzi. To kluczowe, bo podczas akcji nie ma czasu na wahanie – trzeba działać natychmiast. Poza ćwiczeniami angażujemy młodzież w życie społeczne, np. podczas różnych wydarzeń w Luboniu czy akcji ekologicznych. Często przygotowują atrakcje dla młodszych dzieci, dzięki czemu uczą się odpowiedzialności i współpracy z rówieśnikami.

Maciej Splisgart: Ważna rzecz – staramy się działać „offline”. Na zbiórkach telefony odkładamy na bok i okazuje się, że dzieciaki umieją z sobą rozmawiać! To może się wydawać drobiazgiem, ale w praktyce robi ogromną różnicę. Często wchodzę do świetlicy na początku zbiórki, a telefony są już dawno odłożone do pudełka i jest głośno od rozmów – dla nich ta młodzieżówka to coś więcej niż tylko zajęcia. To miejsce, gdzie zawierają znajomości, budują relacje, uczą się współpracy. Dla wielu z nich to też alternatywa dla siedzenia w domu i scrollowania telefonu.

Gazeta Lubońska: Czy w MDP można działać z prawdziwym ogniem?

Maciej Splisgart: Nie, nie wolno przeprowadzać ćwiczeń z użyciem ognia dla nieletnich. Nie oznacza to jednak, że bez „prawdziwego pożaru” dzieciaki się niczego nie nauczą – działamy „na mokro”, czyli uczymy się rozwijania linii gaśniczych i operowania prądami wody, ale jest także sporo teorii. Młodzież uczestniczy jako bierni obserwatorzy w ćwiczeniach dla pełnoletnich członków OSP (np. symulacje pożarów w zadymieniu czy rozcinanie wraków aut), co pozwala im wizualizować przebieg realnych akcji. W straży kluczowe jest też poczucie, że można polegać na drugiej osobie i to staramy się w nich rozwijać poprzez przeróżne ćwiczenia.

Gazeta Lubońska: Czy oprócz nauki jest też miejsce na integrację i zabawę? 

Maciej Splisgart: Tak, i jest to bardzo ważny element. Organizujemy różne wydarzenia integracyjne, takie jak „Noc kinowa w remizie” czy tzw. „Noc w straży”. Noc filmowa to luźna forma – spotykamy się, oglądamy filmy, integrujemy się. Natomiast „Noc w straży” to już większy „hardcore” – symulacje akcji, wyjazdy w nocy, różne scenariusze w terenie. Dla dzieciaków to jest największa nagroda i zawsze bardzo ekscytujące przeżycie.

Gazeta Lubońska: Jak motywujecie młodych do rozwoju i zaangażowania podczas zbiórek?

Maciej Splisgart: Wprowadziliśmy system motywacyjny w postaci tzw. „belek”. Są to cztery poziomy umiejętności, które młodzi zdobywają stopniowo. Żeby dostać kolejną belkę, trzeba opanować np. znajomość sprzętu, podstawowe działania czy różne umiejętności praktyczne, jak choćby węzły. To działa trochę jak odznaki w harcerstwie, dzięki temu dzieciaki widzą swój progres. Jeden już coś ma, drugi jeszcze nie, więc pojawia się naturalna motywacja, żeby się postarać i nadrobić. Dodatkowo młodzi zbierają też punkty – kiedyś robili to indywidualnie, ale z doświadczenia wyszło, że lepiej działa system grupowy. Wtedy pilnują się nawzajem i pracują jako zespół.

Gazeta Lubońska: Jak wygląda rekrutacja do MDP? Czy każdy chętny może dołączyć?

Maciej Splisgart: Nabór prowadzimy zazwyczaj raz w roku, na początku roku szkolnego. Zainteresowanie jest spore, czasem nawet większe niż nasze możliwości organizacyjne. Przy naborze  patrzymy przede wszystkim na lokalizację – zależy nam, żeby były to osoby z okolicy, które w przyszłości będą mogły zasilić naszą jednostkę. Zwracamy też uwagę na wiek i strukturę grupy, żeby zachować pewną równowagę. W młodzieżówce można być do momentu ukończenia 18 roku życia – wtedy wstępuje się do OSP.

Zuzanna Kęsicka: W tym momencie mamy duży rozstrzał wiekowy, od 7-latka do 17-latka. Bardzo trudno jest zorganizować treściwe zajęcia, z których wyniesie tyle samo uczeń 1 klasy podstawówki i licealista – staramy się zachować balans. Starsi uczestnicy są jednak bardzo otwarci i „opiekują się” tymi najmłodszymi, nasz 7-latek świetnie odnalazł się w grupie!

Gazeta Lubońska: Jak często po wyjściu z młodzieżówki osoby faktycznie wstępują do Ochotniczej Straży Pożarnej?

Maciej Splisgart: Oczywiście nie każdy z MDP zostaje dłużej – młodzieżówka daje możliwość sprawdzenia się. Można przyjść, zobaczyć, spróbować i po jakimś czasie stwierdzić, że to nie dla mnie. Zawsze znajdą się jednak ludzie, którzy zostają na lata i faktycznie wiążą swoją przyszłość ze strażą. Na ten moment w OSP mamy 9 takich osób.

Gazeta Lubońska: Jakie są największe wyzwania w prowadzeniu takiej drużyny?

Maciej Splisgart: Przede wszystkim czas i zaangażowanie. My to wszystko robimy w ramach wolontariatu, poza pracą i obowiązkami. Przez lata to się sumuje do ogromnej liczby godzin. Zdarza się też wypalenie… Były momenty, kiedy myślałem o rezygnacji. Bo to nie jest tylko prowadzenie zbiórek, ale też organizacja, odpowiedzialność, papierologia. Do tego dochodzą kwestie logistyczne: miejsce, liczba osób, sprzęt. Daje mi to jednak dużo satysfakcji, uwielbiam pracować z młodzieżą – zawsze się śmieję, że nie mam swoich dzieci, ale za to są w młodzieżówce!

…………………………………………………………………………………………….

Warto wspomnieć, że jednostka OSP w Luboniu należy do ścisłej krajowej czołówki pod względem liczby interwencji, zajmując w ostatnich latach nawet drugie miejsce w Polsce. To pokazuje, jak ważna jest rola młodzieżówki w zapewnieniu ciągłości tak aktywnej służby! MDP to jednak nie tylko „poczekalnia” do „dorosłej straży”. Poza hartowaniem charakteru i budowaniem zaufania, które w przyszłości może uratować komuś życie, głównym celem jest wychowanie człowieka, na którym można polegać. Młodzieżówka pożarnicza to piękna pasja nastolatków, którym w dzisiejszym świecie, takie pozalekcyjne hobby i miejsce spotkań jest niezwykle potrzebne. Patrząc na to, jak funkcjonuje lubońska Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza, trudno nie dojść także do wniosku, że jej największą siłą nie są wozy strażackie czy nowoczesny sprzęt, ale ludzie, którym po prostu się chce. Cały ten system opiera się na barkach opiekunów, którzy swój prywatny czas, często po godzinach własnej pracy zawodowej, poświęcają na kształtowanie kolejnych pokoleń.

Małgorzata Wojsz

Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza po sprzątaniu okolic Plaży Miejskiej w Luboniu w ramach akcji Sprzątania Brzegów Warty (maj 2025)

 

Poza nauką o sprzęcie strażackim, członkowie MDP uczą się pierwszej pomocy w praktyce   fot. Zb. MDP

 

 

Beata Spychała

Dodaj komentarz