Złap zająca w aplikacji Starego Browaru

Berdychowski Volkswagen - Tiguan

Akcja zima?

To, że w tym roku nie pojedziesz na narty, bo stały się wyjątkowo ekskluzywną rozrywką, można nazwać problemem pierwszego świata. Ale już to, że za kilkanaście lat być może na narty nie pojedzie nikt, a przynajmniej nie w Polsce, to już realny problem nas wszystkich. I wcale nie będzie chodziło o koszt takiego wyjazdu, raczej o to, że nie będzie gdzie na nartach jeździć. Już teraz słyszy się, że to jeden z najgorszych sezonów od lat, a „najstarsi górale” takiego sezonu nie pamiętają. Jest ciepło, choć szaro i deszczowo, a przede wszystkim – bezśnieżnie. Od kilku już lat mróz i duży śnieg są raczej epizodami, niż regułą. Kto w tym roku widział tłumy na Wzgórzu Papieskim zjeżdżające na sankach, jabłuszkach i dmuchanych kołach? Nie ma pewności czy będzie na to szansa w trakcie ferii, a już na pewno nie przez dłuższy czas.

Tegoroczny styczeń przywitał nas rekordowymi temperaturami, włącznie z absolutnym rekordem dla tego miesiąca, jakim było 18,7 stopni, zanotowane na Opolszczyźnie. Nie ma zatem wątpliwości, że pogoda nas zaskakuje. Czy zatem znów testujemy w praktyce słynne „Sorry, taki mamy klimat”? Trochę tak, ale co w tej sytuacji oznacza „taki”? Pewne jest, że wyższa temperatura oznacza, że długo utrzymująca się pokrywa śnieżna odchodzi w zapomnienie. I choć same opady śniegu w miesiącach zimowych się pojawiają i często są bardziej intensywne, to ich efekt nie zostaje z nami na długo. Jednocześnie przygotowanie się na takie sytuacje jest związane z ponoszeniem wydatków na utrzymanie w pogotowiu sprzętu czy ludzi, których będzie można skierować do walki ze skutkami nagłych, obfitych opadów.

Brak opadów śniegu niesie też z sobą bardziej długofalowe konsekwencje. Ziemia pozbawiona śnieżnej pierzyny szybciej się nagrzewa, szybciej oddaje ciepło, powodując wzrost temperatury powietrza, wreszcie szybciej paruje. W efekcie następujące po niej okresy wiosenny i letni mogą znów odznaczać się występowaniem suszy, która w Wielkopolsce zaczyna być coraz bardziej dotkliwa.

A co z narciarzami, od których ta opowieść się zaczęła? W Saint-Firmin, małej miejscowości we francuskich Alpach, zlikwidowano niedawno wyciąg narciarski (wybudowany w 1964 r.), ponieważ od ponad dekady po prostu brakuje tam śniegu. W ubiegłym roku, a więc obecnie trwającym sezonie, odwołano 7 z 8 wczesnosezonowych zawodów Pucharu Świata w narciarstwie. W czasie gdy średnia globalna temperatura wzrosła o ponad 1 stopień, w Alpach było to dwukrotnie więcej. W polskich górach właściciele stacji narciarskich spisali już tegoroczny sezon na straty. Konieczność naśnieżania stoków, niepewność odnośnie do pogody, koszty energii, to wszystko stawia przyszłość narciarskich biznesów pod sporym znakiem zapytania. Stawia też pod znakiem zapytania związane z nią branże gastronomiczną czy hotelarską. Wreszcie – stawia pod znakiem zapytania efektywność ekologiczną takiej walki o narciarskie warunki. Do produkcji sztucznego śniegu używane są miliony litrów wody oraz specjalne mieszanki chemiczne, które mają sprawić, aby śnieg utrzymał się mimo niesprzyjającej temperatury. Pojawiają się pomysły na specjalne maty, które mają chronić naśnieżone stoki przed topnieniem białego puchu. Wszystkie te zabiegi nie pozostają obojętne dla środowiska, zatem ich zasadność jest dość kontrowersyjna.

Naszemu Wzgórzu wprawdzie armatki śnieżne ani specjalne mieszanki chemiczne raczej nie grożą, ale obyśmy doczekali na nim choć kilku śnieżnych dni i oby saneczkarskiej tradycji stało się zadość, czego na czas ferii i kolejnych zimowych tygodni życzę wszystkim Najmłodszym Mieszkankom i Mieszkańcom Lubonia.

Anna Bernaciak

 

Redakcja GL

Gazeta Lubońska - niezależne pismo i portal mieszkańców Lubonia.

Jeden komentarz

  1. Temat ważki jak najbardziej, ale po co pisać o bezśnieżnej zimie w górach, kiedy akurat Tatry, Beskidy i nawet Karkonosze całe śniegiem zasypane i konkretnie dziś nikt tam na brak śniegu nie narzeka…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.