Strona główna / Aktualności / W Nowym Roku – Shinrin-yoku

W Nowym Roku – Shinrin-yoku

Nowy Rok, nowe możliwości, nowe postanowienia… Wielu z nas właśnie od nich rozpoczyna kolejny rok w kalendarzu. Ja również. Jednym z postanowień, którym chcę się z Państwem podzielić jest: W NOWYM ROKU – WIĘCEJ SHINRIN-YOKU.

Shinrin-yoku to słowo pochodzące z języka japońskiego: shinrin = las, yoku = kąpiel, zatem w dosłownym tłumaczeniu oznacza kąpiel leśną – prozdrowotną praktykę kontaktu z leśną naturą. Czym ta praktyka dokładnie jest i dlaczego warto jej przyjrzeć się znacznie bliżej?

Historia shinrin-yoku nie jest nowa. Termin znany i używany jest od prawie 40 lat na Dalekim Wschodzie, obecnie już na całym świecie, również w Polsce. Dosłownie oznacza zanurzenie się w atmosferę lasu, niespieszne, uważne spacerowanie, doświadczanie i czerpanie z niego wszystkimi zmysłami. Od końca lat 80. naukowcy prowadzą badania z tego zakresu (m.in. nad wpływem terapii leśnych na ciśnienie tętnicze krwi, poziom hormonów stresu czy nad związaną z shinrin-yoku aktywnością komórek odpowiadających za obronę przeciw wirusom i nowotworom). Obecnie wiele badań obejmuje wpływ kąpieli leśnych nie tylko na nasze zdrowie fizyczne, ale również psychiczne. Badania te prowadzone są także w naszym kraju – m.in. przez dr n. med. Katarzynę Simonienko, na co dzień pracującą w białostockich poradniach psychiatrycznych, będącą licencjonowaną przewodniczką Białowieskiego Parku Narodowego, posiadającą certyfikat przewodnika kąpieli leśnych Forest Therapy Institute (FTI) i jej kadry trenerskiej. Jak donosi dr Simonienko, liczne badania potwierdziły, że podczas spacerów leśnych aktywuje się układ przywspółczulny, a hamowaniu ulega współczulny (nasze pobudzenie związane ze stresem wygasza się, a włącza się tryb relaksacyjno-regeneracyjny), mniejsze jest zaangażowanie kory przedczołowej (przestajemy notorycznie myśleć o naszych problemach, a pozwalamy sobie na relaks). Aktywność immunologiczna może utrzymywać się przez 30 dni od pobytu w lesie (co wydaje się szczególnie cenną informacją w czasie trwającej pandemii, kiedy każdy sposób zwiększania naszej odporności jest godny uwagi). Warto o tym pamiętać również w odniesieniu do dzieci i młodzieży, którzy w ostatnim czasie również nie mają łatwo, a może nawet znacznie trudniej niż my – dorośli… Problemem jest także tzw. „syndrom chorego budynku”, który wg Światowej Organizacji Zdrowia występuje w około 30% nowych i remontowanych budynków na świecie. Sprzyja temu nadmierne ocieplanie, uszczelnianie, które ogranicza w znaczącym stopniu dopływ świeżego powietrza, ale też zanieczyszczenia, których źródłem są zarówno materiały budowlane, jak i elementy wyposażenia wnętrz (związki emitowane przez sprzęt elektroniczny, farby, lakiery, wykładziny itp.). Na szczęście doświadczenia przeprowadzone przez NASA wykazały, że symptomy chorego budynku można złagodzić, umieszczając w pomieszczeniach odpowiednio dobrane rośliny doniczkowe, które mają zdolność pochłaniania szkodliwych związków z otoczenia. To kolejny temat godny uwagi (więcej będziecie mogli usłyszeć w nagraniu HORTIstacji, które pojawi się w sieci już niebawem, https://www.facebook.com/hortistacja).

Bardzo szybki rozwój technologii, jaki dokonał się w ciągu ostatnich lat, sprawił, że komunikacja międzyludzka oraz sposób spędzania czasu uległy radykalnym zmianom, co – jak podają naukowcy – wymusiło zmianę w zakresie podziału uwagi, a tymczasem działanie mózgu nie dostosowuje się tak błyskawicznie do nowych warunków. Opinie dotyczące związku pomiędzy nowymi technologiami a pewnymi zaburzeniami, np. deficytem uwagi, są jednak rozbieżne. Jedni naukowcy próbują udowodnić negatywny wpływ technologii na mózg (w szczególności w fazie jego rozwoju), inni proponują stosowanie gier komputerowych w celu poprawy jakości uczenia się i koncentracji uwagi [Gaidamowicz i in., 2018 za Moncrieff i Timimi, 2010]. Mnie najbardziej przekonuje teoria biofilii, mówiąca o instynktownej więzi człowieka z naturą, biologicznie zakodowana w ludzkim organizmie. Od zawsze ludzie szukali w naturze ucieczki od problemów, ukojenia. Tak powinno być i teraz, a może zwłaszcza teraz. Z pewnością każdemu wyjdzie na dobre leśny detoks od codziennych spraw, problemów, przygnębiających wiadomości serwowanych nam przez media każdego dnia, komputerów, pracy, hałasu miasta… Często nie doceniamy leśnych spacerów, wybierając w zamian inne przyjemności. Tymczasem, naukowcy udowodnili, że już 5 godzin miesięcznie na łonie natury może bardzo pozytywnie wpłynąć na nasze zdrowie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Rośliny zmieniają mikroklimat, drzewa wydzielają wiele lotnych związków bardzo pozytywnie wpływających na nasze samopoczucie, a w dłuższej perspektywie na zdrowie. Zamiast dźwięków silników samochodowych, posłuchajmy zatem ptasiego radia, zamiast ćwiczeń na bieżni – przespacerujmy się leśną drogą, zamiast wpatrywania się w ekran monitora, podpatrujmy leśne życie – dostojne drzewa, paprocie, przepiękne mchy pod naszymi stopami. Powietrze leśne ma zupełnie odmienny skład niż to, którym oddychamy w miastach. Wiele gatunków roślin (z iglastymi na czele) wydziela fitoncydy (z gr. phyton – roślina i łac. caedo – zabijać) takie jak: α-pinen, β-pinen czy limonen), które w naszych drogach oddechowych nadal działają bakterio- i wirusobójczo, wspomagając walkę z infekcjami czy wpływając ochronnie na komórki nerwowe, wspomagając pracę mózgu. Obcowanie z przyrodą w lesie to również doświadczanie dobrodziejstwa olejków eterycznych, które podobnie jak fitoncydy działają przeciwzapalnie oraz bakteriobójczo, wspomagają naszą odporność i regenerację. Warto wspomnieć również o Mycobacterium vaccae – ważnej bakterii występującej w glebie, a pomagającej nam walczyć np. z chorobami skóry wynikającymi z autoagresji (np. łuszczycą), stanami wyczerpania, a nawet z depresją. Las to również ujemna jonizacja powietrza, mniejsza ekspozycja na wiatr czy hałas. Nowe badania shinrin-yoku skupiają się na wpływie lasów na układ hormonalny człowieka. Jak się okazuje, wdychane związki organiczne wydalane przez rośliny mają bezpośredni wpływ na stabilizację autonomicznych funkcji nerwowych i układ hormonalny człowieka.

Zarówno lasy, parki, zieleńce, jak i przydomowe, duże ogrody oraz niewielkie ogródki – wszystkie miejsca wypełnione zielenią można porównać do ośrodków rehabilitacyjnych, które stawiają nas na nogi, pozwalają podreperować nasze zdrowie. Dziecięca zabawa wśród drzew przekłada się na lepszą odporność, pamięć, wyobraźnię, złagodzenie alergii. Daje większą sprawność fizyczną, umiejętność pracy w grupie i wiele innych korzyści. Trzeba pamiętać, że aktywność fizyczna jest warunkiem niezbędnym dla zachowania zdrowia fizycznego i psychicznego człowieka. Od lat jej niezastąpiony wpływ na zdrowie podkreśla WHO w oficjalnych wytycznych. Niestety, statystyki pokazują [WHO, 2015], że tylko niewielki odsetek nastolatków podejmuje aktywność fizyczną na rekomendowanym poziomie. Zalecenia co do umiarkowanej aktywności fizycznej spełnia jedynie 17,2% młodzieży, co stanowi mniej niż jedną piątą badanej populacji. Naukowcy badają również wpływ roślin na samopoczucie pacjentów po udarach, kiedy często osoby te na nowo uczą się wielu rzeczy, a w środowisku naturalnym mogą wykorzystywać wszystkie zmysły, co wydaje się skuteczniejszym sposobem ułatwiania współpracy różnym obszarom mózgu. Warto wspomnieć także o żyjącej w XII wieku św. Hildegardzie z Bingen, pierwszej kobiecie związanej z naukami przyrodniczymi w swoich czasach (średniowiecze), przez wielu uważanej za pierwszą przyrodniczkę w historii nauki, która reprezentowała nurt mistyczny dotyczący refleksji o przyrodzie, patronkę leczenia holistycznego za pomocą ziół oraz ruchu przeciwko cywilizacji o nazwie New Age (jedno z jej dzieł pt. „Physica” dotyczyło botaniki i zawierało koncepcję leczenia ludzi przyrodą).

Może dla niektórych powyższe informacje będą mało przekonujące, może nawet niewiarygodne czy banalne. Ale badania naukowe mówią wprost: przebywanie na łonie przyrody, w bliskim kontakcie z naturą poprawia nie tylko nasze samopoczucie, ale również zdrowie. Trudno to lekceważyć i nie doceniać. Przejście na bardziej zieloną stronę nic nas nie kosztuje, dlaczego więc nie przekonać się na własnej skórze, co oferuje nam przyroda i jakie otrzymamy korzyści z shinrin-yoku? Las to środowisko życia, do którego jako gatunek jesteśmy przystosowani od setek tysięcy lat. Badania wykazały, że wystarczy już 15 minut leśnego spaceru, aby znacząco spadł poziom kortyzolu w organizmie, dlaczego więc tego nie praktykować? Może nie zawsze będziemy mieli czas, aby wyjechać za miasto na dłużej, ale zawsze można pojechać nad pobliską Wartę czy przejść się na półgodzinny spacer wzdłuż Strumienia Junikowskiego. Warto wykorzystać również zielony potencjał, który mamy w swoim mieście…

Małgorzata Antkowiak

www.facebook.com/hortistacja

fot. Małgorzata Antkowiak i Paweł Wolniewicz

Paweł Wolniewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.