Strona główna / Aktualności / Podróż w głąb ziemi

Podróż w głąb ziemi

We wtorek, 18 lipca członkowie Oddziału PTTK im. Cyryla Ratajskiego w Luboniu wraz ze słuchaczami ULTW zwiedzili Kopalnię Soli w Kłodawie. Poznali historię powstania złóż soli, rodzaje soli, jej zastosowanie i sposób eksploatacji złóż, obejrzeli powstałe po wydobyciu komory solne oraz zapoznali się z maszynami i narzędziami wykorzystywanymi przez górników.

Kopalnia Soli w Kłodawie jest największą czynną kopalnią soli kamiennej w kraju udostępnioną dla turystów od 2004 roku. Turyści mogą zwiedzać część wyrobisk na głębokości 600 metrów pod powierzchnią ziemi. Wędrówka najgłębszą na świecie podziemną trasą turystyczną odbywa się wydrążonymi przez górników korytarzami, będącymi szlakami transportowymi urobku, gdyż kopalnia jest czynnym zakładem produkcyjnym. Zwiedzających obowiązuje przestrzeganie wszelkich zasad bezpieczeństwa, o czym podczas zwiedzania nieustannie informują przewodnicy. Po kopalni wszyscy poruszają się w kaskach ochronnych. Do podziemi zjeżdża się na poziom 600 m pod powierzchnią ziemi metalową klatką górniczą, która mknie z zawrotną prędkością 6 m/sekundę, cały czas w ciemnościach przy rześkim podmuchu wentylacji. Nigdy przedtem nie zjeżdżaliśmy windą górniczą, nigdy tak głęboko pod ziemię i nie oddychaliśmy powietrzem przesyconym solą powstałą wiele milionów lat temu. Trzeba przyznać, że było to dla nas niezapomniane przeżycie.

Kopalnia Soli w Kłodawie powstała w latach 50-tych XX wieku. Jest najmłodszą, a zarazem największą i najgłębszą kopalnią w Polsce. Wydobywana tutaj sól kamienna ma wiele odcieni: głównie barwy białej i szarej, po unikalną różową (jedyną w Europie), a nawet zdarza się  niebieska. Znajdują się tu także złoża soli magnezowo-potasowej wykorzystywanej w lecznictwie. Pokłady soli ciągną się od Izbicy Kujawskiej po wieś Solca Wielka i są tak duże, że z pewnością zapewnią pracę kopalni na dziesiątki lat. Większy z wsadów soli ma długość 26 km i szerokość 2 km, natomiast mniejszy 5 km długości i 1 km szerokości. Pokłady soli powstały ok. 250 milionów lat temu z odparowania mórz i oceanów. W kopalni stosuje się komorowy system eksploatacji złoża polegający na pozostawianiu między komorami półek i ogromnych filarów międzykomorowych. Windą zwozi się i potem zakłada ładunki wybuchowe, które następnie odpalane są z powierzchni ziemi gdy w kopalni nie ma już nikogo. Urobek jest ładowany na wagoniki i wywożony na zewnątrz, a następnie kruszony, mielony i sortowany. W jednej z komór mieliśmy okazję usłyszeć symulację odpalenia ładunku wybuchowego. Robi wrażenie.

Sól kłodawska zawiera ponad 97% chlorku sodowego i nie wymaga dodatkowego wzbogacania. Posiada składniki jakich nie ma sól morska czy sól ważona. Wykorzystuje się ją przede wszystkim w kuchni jako przyprawę. Dietetycy twierdzą, że nie należy jej nadużywać, bo to „biała śmierć”, jednak potrawy bez dodatku soli zdecydowanie tracą na walorach smakowych. Sól stosuje się także w rolnictwie, w przemyśle, do zimowego utrzymania dróg, do zmiękczania wody, do zdrowotnych kąpieli. Długo można by wymieniać jej różnorodne zastosowania. Ponoć wykorzystywana jest w ok. 1 500 dziedzinach gospodarki, w co trudno było nam uwierzyć.

Po opuszczeniu windy trasa turystyczna wiodła długimi solnymi korytarzami do kaplicy Świętej Kingi. W tej grocie znajduje się wyrzeźbiona w soli figura świętej, która jest opiekunką górników solnych. Na jednej ze ścian umieszczono tablicę upamiętniającą nazwiska 20 górników, którzy stracili życie w kopalni. Potem trasa biegła przez kilka wyeksploatowanych komór solnych o ogromnych rozmiarach. Przewodnik poinformował nas, że w kopalni po wydobyciu soli pozostał labirynt ok. 1 000 komór, który przypomina „ser z dziurami”. Na dłużej zatrzymaliśmy się w komorze koncertowej o średnicy ok. 24 m i wysokości ok. 100 m. To tutaj w 2007 r. został pobity rekord Guinnessa w kategorii na najniżej odbywający się koncert muzyczny na świecie. Muzycy koncertowali na głębokości 600 metrów pod ziemią, a widownia liczyła 500 osób. W kopalni spędziliśmy ok. 3 godziny. Poznaliśmy historię powstania złóż soli, jej właściwości i zastosowanie oraz zapoznaliśmy się z maszynami i urządzeniami wykorzystywanymi przez górników. Ze wszystkich stron otaczała nas sól. Na pamiątkę mogliśmy zabrać po bryłce soli białej i różowej. Po wjeździe na powierzchnię, w zakładowym sklepiku zaopatrzyliśmy się w pamiątki wykonane z soli, kosmetyki z dodatkiem soli, magnesy na lodówkę, a przede wszystkim sól kamienną białą i różową. Dodatkowo, każdy z uczestników trasy turystycznej otrzymał w gratisie kilogram soli. Czas spędzony w kopalni był dla nas nowym doświadczeniem. Pozostawił niezapomniane wrażenia.

W drodze powrotnej zwiedziliśmy dawne opactwo cysterskie w Lądzie nad Wartą. Obecnie obiekt ten jest własnością salezjanów. Od 2009 r. został wpisany na listę pomników historii i leży na Szlaku Cysterskim. Jego początki sięgają XII wieku. 

Cystersi zwani „białymi zakonnikami” noszą biały habit przepasany czarnym szkaplerzem. Założycielem zakonu był Robert z Molesme – opat klasztoru benedyktynów w Molesme. Do Polski przywędrowali w XII w. z Francji. Cystersi posługiwali się regułą benedyktyńską. Mnisi musieli się wyrzec wszelkiego bogactwa. Żyli w ubóstwie i prostocie, w samotności i ciszy, według reguły prowadzącej do naśladownictwa Chrystusa, najczęściej w miejscach odosobnionych, z dala od osad ludzkich. To powodowało, że musieli być samowystarczalni. Uprawiali ziemię prowadzili własne gospodarstwa, zakładali ogrody i sady, małe lecznice, przepisywali księgi, zakładali biblioteki, ogrody, stawy rybne, młyny, browary. Dużą wagę przywiązywali do muzyki i śpiewu, które towarzyszyły im podczas modlitwy. 

Cystersi do Lądu przybyli w 1153 r. Wieś otrzymali od księcia Mieszka III. Na przestrzeni wieków opactwo rozrastało się i bogaciło. W XV wieku cystersi z Lądu posiadali 52 wsie i 2 miasteczka. Ich działalność przyczyniła się do rozwoju gospodarki i kultury całego regionu. Upadek zakonu nastąpił w 1796 r., kiedy to rząd pruski skonfiskował większość ich posiadłości. W połowie XIX w. dobra pocysterskie otrzymali kapucyni z Warszawy. Niestety w 1864 r. w wyniku represji po powstaniu styczniowym zakon kapucynów rozwiązały władze carskie. Od 1921 r. kościół i klasztor ponownie otrzymali salezjanie i otworzyli Niższe Seminarium Duchowne. W czasie II wojny światowej (w latach 1939-1941) hitlerowcy urządzili w klasztorze obóz przejściowy dla księży z diecezji włocławskiej. Wówczas wielu księży salezjanów wywieziono do obozu zagłady w Dachau. Po likwidacji obozu w klasztorze działał ośrodek Hitlerjugend. Po wojnie salezjanie wrócili do Lądu. W 1952 r. w miejsce zlikwidowanego Niższego Seminarium Duchownego utworzono Wyższe Seminarium Duchowne. W 2007 r. zespół klasztorny cystersów został wpisany do rejestru zabytków. 

Zwiedziliśmy kościół powstały w XVIII w. zwieńczony 38 metrową kopułą, ozdobioną przepiękną polichromią i bocznymi oknami, dzieło słynnego architekta późnego baroku Pompeo Ferrariego. Architekt ten zaprojektował m.in. klasztor filipinów na Świętej Górze oraz klasztor i kościół cysterek w Owińskach. Wnętrze kościoła zdobią liczne malowidła, bogate sztukaterie i ołtarze, m.in. ołtarz św. Urszuli – największy w Polsce ołtarz z relikwiami. Potem zwiedziliśmy liczący prawie 700 lat klasztor zbudowany na planie kwadratu. Na ścianach korytarzy klasztornych przypominających krużganki są umieszczone obrazy i malowidła z życia zakonników. Wewnątrz klasztoru zwiedziliśmy ogród zwany wirydarzem z umieszczoną pośrodku fontanną, miejsce odpoczynku zakonników. Potem udaliśmy się do kapitularza z XIV w. z gotyckim sklepieniem wspartym na jednym filarze. W tym pomieszczeniu znajduje się barokowy ołtarz autorstwa Pompeo Ferrariego. Na uwagę zasługuje także znajdująca się na piętrze dawna Sala Opacka z imponującym plafonem pędzla Adama Swacha z XVIII w. Nieopodal zespołu pocysterskiego jest położony dwór z początku XIX wieku, w którym obecnie ma swoją siedzibę Ośrodek Edukacji Przyrodniczej.

Z Lądu udaliśmy się do Strzałkowa – wsi położonej 4 km na zachód od Słupcy. W miejscu dawnego przejścia granicznego znajdują się kamień zwany milowym – dawny znak drogowy oraz tablice przedstawiające historię wsi. W 1815 r. w wyniku postanowień Kongresu Wiedeńskiego Strzałkowo stało się przygraniczną miejscowością pomiędzy zaborem pruskim i rosyjskim. Pociąg kolei berlińskiej docierał tylko do Strzałkowa. Dalsza podróż pociągiem była możliwa dopiero od oddalonego o 120 km Kutna. Utarło się wówczas powiedzenie iż „Europa kończy się w Strzałkowie”. Mieszkańców zaboru pruskiego nazywano „bażantami”, a zaboru rosyjskiego „łańcuchami”. Linię kolejową ze Strzałkowa do Kutna przedłużono dopiero w 1922 roku, łącząc Poznań z Warszawą. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości granice zaborów zostały przekreślone.

We wsi Łężec między Słupcą a Strzałkowem Niemcy wybudowali na przełomie 1914 i 1915 roku obóz dla jeńców z frontu I wojny światowej. W 1919 r. osadzono tu jeńców i osoby internowane z frontu wojny polsko-bolszewickiej oraz walk z Ukrainą o Galicję Wschodnią. Obóz zajmował powierzchnię ok. 78 ha. Przestał istnieć w 1924 r. 

Obiad zjedliśmy w restauracji „Światowid” w Strzałkowie. Po wyczerpaniu programu wycieczki udaliśmy się w drogę powrotną do Lubonia. Kierownikiem wycieczki była Bogusława Generalczyk, a trasę wycieczki opracowała Maria Rogacka z lubońskiego Oddziału PTTK im. Cyryla Ratajskiego. Wycieczka została dofinansowana przez Urząd Miasta Luboń. 

Tekst i foto. Maria i Jan Błaszczakowie

Redakcja GL

Gazeta Lubońska - niezależne pismo i portal mieszkańców Lubonia.

Sprawdź również

Wybory do Parlamentu Europejskiego

Jeszcze kurz nie opadł po wyborach samorządowych, bowiem w niektórych miastach i gminach 21 kwietnia …

gen. Henryk Kowalówka fot. Zb. Muzeum Martyrologicznego w Luboniu

80. rocznica zamordowania gen. Henryka Kowalówki

4 czerwca o godz. 10:00 odbędzie się uroczystość upamiętniająca 80. rocznicę zamordowania w obozie karno-śledczym …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *